piątek, 5 kwietnia 2013

Jak Japończycy Holywood skraść chcieli, czyli takie tam o kradzionych patentach

Yashica D

Good morning Everybody!

Dziś postaram się przybliżyć Państwu istotę aparatu Yashica D. Jak pewnie większość z Was wie, jest do dwuobiektywowa lustrzanka średnioformatowa. Okres produkcji tego aparatu przypada na lata 1957 - 1973. W tym czasie aparat przeszedł jedyną poważną modyfikację, jaką byłą zmiana obiektywów. Pozostałe zmiany ograniczały się jedynie do drobnych zmian kosmetycznych, których nie można nazwać choćby face liftingiem.

Konstruktorzy japońscy pozwolili sobie garściami czerpać z dorobku firmy Franke & Heidecke, możemy zatem dojrzeć w aparacie pewne rozwiązania znane zarówno z Rolleicorda III, jak i V (bez wchodzenia w szczegóły o który model chodzi).

Fig 1.
Yashica D vs Rolleicord IIb Mod. 3
Fig. 2
Yashica D vs Rolleicord IIb Mod. 3
Co prawda na zdjęciach widzimy porównanie do Rolleicorda IIb, ale i tak można zauważyć podobieństwo pomiędzy tymi dwiema konstrukcjami.
Posiadana przeze mnie Yashica D posiada szarą okleinę, co czyni ją wyjątkowym rarytasem. Co prawda w Internecie ciężko znaleźć jakiekolwiek sensowne dane na temat tego modelu, jednak niektórzy zaufani ludzie twierdzą, że szare Yashiki były produkowane na rynek japoński i amerykański i są to jedne z pierwszych egzemplarzy modelu D. Problemem jest też ustalenie rocznika konkretnego aparatu, bowiem Yashica nie trzymała się ścisłego reżimu nadawania numerów seryjnych.


Who made who?

Fig. 3
Widok od przodu
Patrząc na aparat od przodu, widzimy dwa obiektywy Yashikor 3,5/80, oparte na konstrukcji trypletu. Obiektywy te, były montowane w zdecydowanej większości Yashik D, dopiero pod koniec produkcji, zmieniono obiektywy na Yashinony, oparte na konstrukcji tessara. Celowniczy obiektyw stanowił Yashinon 3,2/80 (ostatecznie jego miejsce zajął Yashinon 2,8/80), natomiast obiektyw zdjęciowy Yashinon 3,5/80. Często się spotykam z opinią, że jeśli Yashika, to tylko z Yashinonem. Owszem, tessar to tessar, ale szczerze powiedziawszy, Yashikor niewiele ustępuje jakością Yashinonowi. Wiadomo wiruje bokeh'em na pełnej dziurze, ale ma to swój urok.  Obiektywy posiadają mocowanie filtrów typu Bay. I odziedziczone jeszcze z Rolleicorda II.
Po prawej stronie obiektywu celowniczego (górnego) znajduje się gniazdko PC, służące do wyzwalania lamp błyskowych i spaleniowych. Tryb synchronizacji z odpowiednim rodzajem lampy, wybiera się przy pomocy dźwigni umiejscowionej pod gniazdkiem, a oznaczonej żółtą kropką. Lampa błyskowa może być wyzwalana na wszystkich czasach otwarcia migawki, co ma związek z zastosowaniem w aparacie migawki centralnej, nie wiedzieć czemu aby można było użyć samowyzwalacza, dźwignię synchronizacji lampy błyskowej, należało ustawić na pozycję "X". Na dole po prawej ( w cieniu) znajduje się dźwignia samowyzwalacza (z czerwoną kropką). Samowyzwalacz uruchamiany był przez wciśnięcie spustu migawki, który jest umiejscowiony w lewym dolnym rogu. Wokół spustu migawki znajduje się gwint (aktualnie zabezpieczony nakrętką), na który nakręca się tzw. leica nipple, w który można wkręcić wężyk spustowy. Nad spustem migawki, oznaczona zieloną kropką, znajduje się dźwignia naciągu migawki. Dźwignia po naciągnięciu migawki, wraca do stanu wyjściowego, początkowego. Pod obiektywem zdjęciowym widzimy nazwę migawki Copal - MXV. Migawka pracowała w reżymie B, oraz w czasach 1s, 1/2s, 1/5s, 1/10s, 1/25s, 1/50s, 1/100s, 1/250s i 1/500s. Producent przestrzegał przed zmianą nastawy czasu otwarcia migawki po naciągnięciu tejże. Pomiędzy obiektywami widzimy dwa czarne kółka, dzięki którym można było ustawić czas otwarcia migawki oraz przysłonę. Czas migawki regulowało się kółkiem znajdującym się po lewej stronie nad dźwignią naciągu migawki, przysłonę ustawiało się kółkiem przeciwległym. Otwór przysłony reguluje się bezstopniowo w zakresie od 1:3,5 do 1:22. Nastawy czasu i przysłony są widoczne w okienku nad obiektywem celowniczym. Okienko jest widoczne od góry, dzięki czemu fotografujący nie jest zmuszony do gimnastyki, aby zobaczyć, jakie nastawy wybrał.

Fig. 4
Widok od góry
Na powyższym zdjęciu widzimy aparat z otwartym kominkiem. Matówka montowana w Yashice D posiadała soczewkę Fresnela, dzięki czemu była dość jasna na swoje czasy, niestety w porównaniu z Bronicą EC-TL wypada dość blado, a właściwie ciemno. Nad kominkiem (właściwie przed) widzimy wspomniane okienko nastaw czasu i przysłony. Po lewej widzimy żółtą literkę "M", która oznaczała synchronizację z lampami spaleniowymi. Literka "X" (lampy błyskowe) jest niewidoczna.
Kominek zaopatrzony jest w składaną lupkę, ułatwiającą ostrzenie na owym matowym krążku po środku matówki. Kominek można też było przerobić na celownik sportowy, wciskając część kominka, z kowbojskim logo Yashiki

Fig 4a
Widok od góry, ze złożonym kominkiem

Fig 5.
Spód aparatu
Na części spodniej, będącej właściwie pokrywą komory filmu, znajduje się pokrętło otwierające/zamykające komorę. Centralnie umieszczony jest gwint statywowy 1/4''.

Fig. 6
Widok prawego boku
 Po prawej stronie aparatu widzimy w górnym lewym rogu pokrętło przewijania filmu z przyciskiem zwolnienia blokady. Na około pokrętła znajduje się tarcza, na której można ustawić czułość używanego filmu w jednostkach ASA lub DIN. Po lewej stronie znajduje się licznik klatek. Literka "S" daje nam do zrozumienia, że komora filmu nie jest załadowana. Licznik zeruje się w momencie otworzenia pokrywy komory filmu. Pod okienkiem licznika znajduje się pokrętło nastawy odległości. W egzemplarzu, który jet moją własnością, pokrętło jest wyskalowane w stopach. Na aluminiowej tarczy nad pokrętłem znajduje się skala głębi ostrości.

Fig. 7
Widok lewego boku.
 Z lewej strony aparatu znajduje się stopka akcesoriów, oraz dwa pokrętła blokujące szpulę zdawczą i odbiorczą.

Fig. 8
Komora filmu.
 Na pokrywie komory filmy widzimy przypomnienie producenta, aby stosować tylko i wyłącznie film typu 120, ponieważ więcej aparat nie da rady zliczyć. Po bokach prowadnic filmu widzimy dwa czerwone trójkąty, na które należy nastawić napis START, znajdujący się na papierze ochronnym filmu 120, po czym należy zamknąć komorę filmu i tak długo przewijać film pokrętłem, aż w okienku licznika pojawi się cyfra "1". Obok górnego (prawego) trójkąta znajduje się bolec zerowania licznika filmu.


Fig. 9
Widok ogólny

Fig. 10
Widok ogólny
 
Fig. 11
Yashica D w pożyczonym płaszczu
Tak, tak. Ten piękny gestapowski płaszcz należał pierwotnie do innej Yashiki D. Ja swoją kupiłem gołą i bez dekla na obiektywy. Oryginalnie Yashiki z szarą okleiną posiadały futerały lakierowane na szaro, jednak znalezienie takiego w dobrym stanie, za dobrą cenę graniczy z cudem. Jak mawiali zatem starożytni Rzymianie, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Podsumowanie

Aparat jest dość przyjemny w użytkowaniu. Oczywiście jak na tę klasę sprzętu. Należy sobie bowiem zdać sprawę, że w owych latach, produkty japońskie miały renomę taką, jak współcześnie ma chińszczyzna. Niby dobre, ale niemieckie lepsze. Chociaż fakt, faktem niemieckie było lepsze. Wystarczy popatrzeć na ceny. Otóż Yashica D kosztowała ca. 50$, podczas gdy Rolleicord Vb kosztował ca. 140$. Yashicę nabyłem po krótkiej przygodzie ze Startem 66, przepaść technologiczna była wielka, mimo że Yashice brakuje do pierwowzoru. Na przykład nie posiada ona korekty paralaksy, a mechanizm ten znajduje się przecież w przedwojennym Rolleicordzie IIb Mod. 3. W przeciwieństwie do migawki Compur, w Copalu nie można zmieniać czasu po naciągnięciu migawki. Poza tymi dwiema ewidentnymi wadami, aparat ma same zalety aparatu typu TLR. A jakie? To już najlepiej samemu sprawdzić.

Tally ho!


Na koniec kilka kadrów wykonanych przy użyciu opisywanego aparatu oraz coraz trudniej dostępnych w handlu materiałów światłoczułych.

Gemini No. 1

Wojna Światów

Czarownik Tim

Let's go everythere!

U.S.S. Enterprise NCC-1701 D
zdjęcie wykonane przy użyciu zestawu makro +1D
Der Letzte Zug


Baronowie brydża

Sól i pieprz i wanilina

Schowek cytatów

1 komentarz:

  1. Fajne, muszę poczynić podobny opis mojego Seagull'a 4A.

    OdpowiedzUsuń